Kiedy się czegoś pragnie, wtedy cały wszechświat sprzysięga się, abyśmy mogli spełnić nasze marzenia.
~Marco~
Gdy byłem młodym chłopcem, rodzice wiele razy powtarzali mi "wróć do szkoły, przecieć i tak Ci się nie uda". Nie posłuchałem, od małego byłem uparty. Teraz gdy nazwisko Reus jest rozpoznawalne w Europie, po każdym meczu biorę telefon, wybieram numer do mamy i wypominam jej brak wiary we mnie, zwątpienie i brak pomocy w realizowaniu marzeń. Ona doskonale zna moją śpiewkę, wiele razy mnie przepraszała, wybaczyłem, lecz będę wypominać jej to do końca życia. Wyrwałem się z rozmyśleń, przecież już wszedłem na szczyt, wiem że łatwo z niego spaść, lecz trzymam się twardo. Dziś mecz, mecz o wszystko, o nasze być, albo nie być. Nie możemy zawieść siebie, ani kibiców, jednym słowem nikogo.
Usłyszałem klakson samochodu, wyjrzałem przez okno pod moim domem stał Marcell razem z Robinem. Zapomniałem, że mają zabrać mnie na stadion, szybko zabrałem torbe i wyszedłem z domu.
- Cześć
- Siemka Bro !
Naszym przywitaniem jak zawsze jest żółwik i piąteczka. Wsiedliśmy do samochodu i ruszyliśmy. Po drodze rozmawialiśmy o meczu, o składzie Bayernu, mnie osobiście zastanawiało czy mój przyjaciel Mario Goetze będzie grał w podstawowym składzie. Nie utrzymujemy ze Sobą takiego kontaktu jak wcześniej, może dlatego że każdy z nas zajęty jest Bundesligą oraz Ligą Mistrzów. Przed meczem z nim porozmawiam, o ile go gdzieś wyłapie.
- Wysiadasz czy zostajesz ? - zapytał Kaul
- Yyy... co ? - nie wiedziałem o co mu chodzi.
Robin wskazał palcem przed siebie spojrzałem w tamtą strone, a przed nami był stadion.
- Wysiadam !
Weszliśmy do szatni, byli już wszyscy przywitalismy się z każdym. Po 20 minutach przebrani wyszliśmy na murawę.
Trener kazał nam przebiec 3 kółeczka i rozegrać lekki meczyk. W pierwszej drużynie byli : Weidenfeller, Subotić, Schmelzer, Piszczek, Bender, Kagawa, Hofmann, Park oraz Ramos, a w drugiej : Börki, Hummels, Durm, Kaul, Gündogan, Mkhitaryan, Reus, Weigl, Leitner, Aubameyang oraz Fornell.
Nasza potyczka zakończyła się remisem 3:3.
W dobrych humorach zeszliśmy do szatni.
- Oho przyjechali - powiedział Auba. Faktycznie w tle było słychać śmiechy piłkarzy Bayernu.
- Cwaniaki - wysyczał Leitner.
Nie tylko kibice się nienawidzili, większość piłkarzy też nie tryska sympatią do siebie. Chyba od akcji Bastiana po wygranych przez Niemcy Mundialu. Krzyczał wtedy "BVB skurwysyny" i jeszcze w inny podły sposób nas obrażał.
- Chłopaki przeprosił - przypomniałem
- Został zmuszony i już. - spekulował Humi.
- Dajcie już spokój. Zajmijmy się meczem.
~Dziewczyny, Leila~
- Wstawaj - poczułam lekki ból i cięzar poduszki na swojej głowie.
- Jeszcze pięć minutek - ziewałam. Zamknełam oczy, lubie Sobie pospać.
Dziewczyny chyba odpuściły. Spałam w najlepsze. Usłyszałam dżwięk przypomnienia. Zerwałam się na równe nogi.
Boże przecież dzisiaj mecz. Półfinał Ligi Mistrzów, Borussia vs. Bayern. Jak mogłam zapomnieć ? Całe szczęście ustawiam sobie przypomnienia. Od pewnego czasu jestem strasznie zabiegana. Ciagle w biegu coś robię, czasami nie mam czasu na zjedzenie czegoś "normalnego", jedynie co fast fooda, czyli śmieciowe jedzenie.
Powlekłam się do łazienki, wziełam pryśnić i się ubrałam.
- Idziemy coś zjeść - zapytałam Sandrę i Lili. Obie siedziały w koszulkach BVB.
- Tak, ale gdzie masz koszulkę ? - zdziwnione patrzyły na mnie
- Ubiorę przed meczem - puściłam im oczko.
Wyszłyśmy do hotelowej restauracji. Zamówiłyśmy coś do jedzenia.
Ciagle gadałyśmy o naszej przyszłości. Tak naprawdę nie mamy nikogo tutaj. Pieniądze też się w końcu skończą. A skąd mogę wiedzieć czy mnie przyjmą do pracy ? Czy tutaj się uda? Może wrócimy do Polski rozczarowane dorosłym życiem i będziemy pracować w marketach na kasach. To jest życie, coś czego nie da się ułożyć do ostatniej sekundy, dopóki się nie zamknie oczu na zawsze. Ty zaplanujesz, coś lub ktoś je zmienia. Niestety łatwo nie jest.
- Ta znowu się zamyśliła - zachichotała Lila, rzuciła we mnie groszkiem, dostałam prosto w czubek nosa. To mnie chyba wyrwało z rozmyśleń. Potrząsnełam głową i patrzyłam na moje przyjaciółki, które zwijały się ze śmiechu.
- Mega śmieszne, beczunia śmiechu - powiedziałam sarkastycznie.
20 minut później siedziałyśmy już w pokoju i rozmawiałyśmy o meczu. Jaki skład wystawi trener na dzisiejszy mecz ? Czy zagraja Reus Kaul oraz Fornell? Według Sandry największe "dupeczki" w Borussii.
Coraz bliżej do meczu, oglądamy studio. Nasza radość na wieść, że Reus i Fornell zagrają jest nie do opisania. Kaul nie gra ze względu na kontuzję. Gorycz mnie przepełniła myślę, że dziewczyny też. Gorycz mieszała się z radością. Kibicujemy BVB od małego. Nasi ojcowie zarazili nas miłością do tego klubu i nienawiścią do Bayerny Monachium, dzisiejszego przeciwnika Borussii. ~Robin~
Ze względu na moją lekką kontuzję cały sztab postanowił, że dzisiaj odpoczne i nie zagram. Byłem troszeczke poirytowany, ale może ze względu na moje zdrowie będę dzisiaj "grzał ławę". No cóż, będę wspierał drużynę z całego serca. Liczę na wysoką wygraną Borussii, niech pokaża tym Monachijskim cwaniaką gdzie raki zimują.
Chłopaki wyszli już na murawę, reszta piłkarzy obu drużyn, oba sztaby i dwaj trenerzy oraz kibice obu drużyn stali i słychali humnu UEFA. Przywitanie kapitanów i sędziego, drużynowe zdjęcie. No i w końu pierwszy gwizdek. W 10 minucie Aubameyang strzelił gola, po asyście Hummelsa.
A w 22 minucie piłkarze Bayernu po strzale Lewandowskiego wyrównali na 1:1. Pierwsza połowa zakończyła się remisem. Weszliśmy do szatni. Trener powiedział chłopaką jak mają grać w drugiej połowie, bez zmian, pełni optymizmu wybiegli na murawę.
Mecz zakończył się wynikiem 5:2 dla... Borussii. Awansowaliśmy do finału Ligi Mistrzów, wspaniałe uczucie. Miny Bawarczyków mówiły same za siebie.
W dobrych humorach weszliśmy do szatni, tylko Reus jakoś dziwnie się zachowywał.
- Stary, a ty się nie cieszysz ? - patrzyłem na niego jak na debila.
- Cieszę, ide pogadać z Mario - wyszedł.
~Reus~
Szukałem mojego przyjaciela po całej Idunie. Na murawie napewno ich nie było, więc postanowiłem zobaczyć w szatni Monachijczyków. Odważnym krokiem otworzyłem drzwi do szatni.
- O prosze kogo my tu mamy - syczał Robben.
- Mario możemy pogadać ? - zapytałem spoglądając na Goetzego.
- Yhym
Poszliśmy usiąść w nasz kąt, miejsce gdzie zawsze chowaliśmy się przed zawodnikami BVB. Przypominały mi się najlepsze momenty z treningów. Zrozumiałem jak ważną rolę w moim życiu odgrywa przyjaźń z nim.
- Co chcesz ? - zapytał z pogardą.
On się zmienił. Nie jest tym Mario, którego żegnałem dwa lata temu, któremu przysięgałem przyjaźń mimo tej całej sytuacji.
- Porozmawiać - wykrztusiłem.
- Nie ma o czym. Ciesz się gwiazdeczko wygraną, a ode mnie się odwal raz na zawsze - powiedział i odszedł. Patrzyłem jak znika. Co się z nim stało ? Dlaczego mnie tak potraktował ? Czy, aż tak go zmienił Bayern ?
-------------------------------------------------------
I jak, podoba się ? Oceniajcie w komentarzach. Rozdziały będę pisać w każdą sobotę :) Pozdrawiam i liczę na komentarze :*
Buziaki Klaudia
Ps. Opcja komentowania włączona dla anonimów :*
Huhuhu bardzo mi się podoba ten rozdział :D nie zawiodłaś mnie 😍
OdpowiedzUsuńTrochę mnie zirytowała mama Marco...zwątpiła w syna a nagle jak zobaczyła jego sukcesy to uwierzyła...nie dziwię się Marco że w trakcie rozmów telefonicznych wypominał te zachowanie rodzicielce...też bym tak robiła.
5:2...podoba mi się ❤ wynik idealny :3
A Mario?widać gwiazdy z Monachium go przekabaciły na swoją stronę,jego pogarda...nie podoba mi się to
Z niecierpliwością czekam na następny ❤
Buziaki 😘
Fajny rozdział :) Ciekawa jestem, co z relacjami Marco i Mario :D
OdpowiedzUsuńWitam B)
OdpowiedzUsuńTak więc, od kiedy zobaczyłam bohaterów - Szulc. Mam znajomą o tym nazwisku i naprawdę przypomina mi Leilę. :o
Do rzeczy, fajna historia, zapowiada się ciekawie. Marco, Fornell czego chcieć więcej? :D Chociaż szkoda mi Marco przez pogardę ze strony rodziców w młodym wieku, to mogło go zniechęcić do sportu, jednak uparciuch dopiął swego i strasznie mnie to cieszy. Podoba mi się taki lekki kontakt chłopaków. :D Ale nie podoba mi się Mario, co on sobie wyobraża? Przegrał mecz i co? To nie oznacza, że może naskakiwać na przyjaciela, mam nadzieję, że to tylko kwestia nerwów po spotkaniu i jak emocje opadną odezwie się do Marco i to naprawi, a nie panów z Bayernu.
Co do dziewczyn, mają super kontakt i na pewno mocno się kochają, mecz pewnie ich nie zawiódł i Leila na pewno dostanie się do BVB :D
Czekam na następny rozdział :D
Dużo weny!
Pozdrawiam cieplutko ♥
Super rozdział. CZEKAM NA KOLEJNY
OdpowiedzUsuńJestem oburzona i poniekąd wstrząśnięta zachowaniem Mario, ale nie jestem zaskoczona. Po takim zachowaniu jak Bastiana, wiadomo, że piłkarze owego klubu nie mają za grosz klasy.
OdpowiedzUsuńSzkoda mi tylko Marco, który tak bardzo wierzył, że jego przyjaźń z Mario przetrwa, mimo wszystko. Jak widać, chłopak po przejściu do Frayernu bardzo się zmienił... Jestem ciekawa jaki w stosunku do Marco byłby Lewy... Czy zachowałby się tak, jak Mario? Jeżeli tak, to wytłumaczenie jest tylko jedno. To ten klub tak źle na nich działa...
A co do naszej bohaterki... Jestem ciekawa jak to będzie z jej pracą. :)) Ma rację, pieniądze kiedyś się skończą. Ale wierzę, że dostanie tę pracę i nie będzie musiała wracać do Polski i pracować w supermarkecie na kasie. ;) Choć i takie posady są ważne. ^^
Czekam na kolejny! ♥
Buziaki! :*
Wreszcie jestem i komentuję, choć rozdział przeczytałam zaraz po wstawieniu...Sama tego nie rozumiem!:D
OdpowiedzUsuńMario...Trzeba go po prostu trzasnąć w tę mózgownicę żeby zatrybił! Nie rozumiem co mu odwaliło! Powinien go przeprosić..i to na kolanach! haha:))
Nie mogę się doczekać ich spotkania! Może teraz właśnie psycholog będzie Marco potrzebna? Będzie jego wsparciem?
Zobaczymy!
Dużo, dużo weny życzę i czekam na kolejny!
Tym czasem ja się żegnam i zapraszam na 37 rozdział do siebie!
Buziaki!!:**